Łączymy tu dwa przepisy - na kurczaka w jogurcie i na kurczaka w brokułach:
Kuraka kroimy na drobne kawałki, zasypujemy przyprawami (pieprz, trochę czosnku, papryka, takie tam - dobrze się sprawdza Tabasco czosnkowe) i zalewamy jogurtem. Mieszamy i wstawiamy do lodówki (mój stał dobę i dobrze mu to zrobiło).
Dnia następnego wylewamy całość na sito i bardzo dobrze otrząsamy, żeby pozbyć się jak największej ilości jogurtu. Wrzucamy wszystko na patelnię. Z jogurtu i wody wytopionej z mięsa stworzy się zawiesina, którą należy zlać, suchego kurczaka wrzucamy do garnka z beztłuszczowym bulionem warzywnym.
Brokuł dzielimy na małe różyczki, cebulę kroimy w kosteczkę. Gotujemy w nieosolonej wodzie, aż brokuły będą miękkie, a cebula przezroczysta. Przelewamy przez sito i wrzucamy warzywka do mięcha w rosołku. Mieszamy gotując, żeby brokuły się rozpadły. Wsypujemy starty ser i mieszamy uparcie, aż się rozpuści i z brokułami zmieni we w miarę gładki sos. (Sos może być trochę wodnisty, więc albo zagęszczamy go mazeiną, albo po prostu jemy tak, jak jest ;)
Dukanowe, nadaje się do fazy II i III.
Kurczaka czyścimy, przekrajamy na pół wzdłuż (na duże, płaskie filety), obsypujemy przyprawami (czosnek, papryka, pieprz), obsypujemy drobno pokrojoną (posiekaną) cebulką. Zamykamy w lodówce na jakiś czas - drób marynuje się szybko, więc godzinka wystarczy.
Rozmrażamy szpinak w garnuszku. Przelewamy trochę szpinaku na dno szkła żaroodpornego. Na warstwie szpinaku układamy warstwę kurczaka (dalej w przyprawach i cebuli!), na niego - warstwę plastrów pomidora i warstwę plastrów mozarelii. Na to kolejna warstwa kurczaka, pomidorów i mozarelli. Oblewamy dookoła resztą szpinaku. Zapiekamy w zamkniętym szkle - około godziny, żeby kurczak na pewno się upiekł.
Smacznego!
Potrzebne nam będą silikonowe foremki do muffinków i piekarnik - to lepiej mieć zawczasu.
W sklepie kupujemy:
Piersi czyścimy, przekrawamy wzdłuż na pół (żeby wyszły po dwa duże kawałki), rozbijamy na cienko (ale żeby się nie podarły), zasypujemy dowolną ulubioną mieszanką przypraw, wstawiamy do lodówki.
W tym czasie siekamy drobno cebulę i pierczarki, podduszamy z czosnkiem i przyprawami.
Foremki do muffinków lekko natłuszczamy, wykładamy mięsnymi płatami, wypełniamy farszem pieczarkowym (dobrze odsączonym), zakrywamy wystającym z foremki mięsem (ewentualnie "dosztukowujemy" ścinkami z kurczaka).
Wstawiamy do piekarnika (ja piekłam na 4 stopniu przez około 20 minut).
Następnym razem wypróbuję wariant, w którym dodam serka topionego na wierzch farszu i to przykryję mięsem. Można też na koniec pieczenia dodać żółty ser po kawałku na wierzch każdej muffinki (żeby imitował polewę).
Ja podałam swoje muffinki z sosem curry-serowym pozostałym z potrawki.
Miałam kurczaka i miałam ananasa w puszce. Coś z tym trzeba było zrobić. A więc:
Kurczaka kroimy na małe kawałki, polewamy sosem sojowym, posypujemy pieprzem cayenne, pieprzem cytrynowym i czosnkiem. Mieszamy, żeby się równo obtoczył i wstawiamy na 15 minut do lodówki (ale im dłużej, tym lepiej, byle sam z lodówki nie wyszedł).
Podsmażamy na oliwie/oleju cebulkę, potem wrzucamy kurczaka (na ostry ogień, żeby się ściął). Zmniejszamy ogień i podsmażamy jeszcze 5 minut. Zalewamy całość szklaneczką bulionu (1 kostka), a także prawie całym sokiem po ananasie z puszki (no, nie mogłam się oprzeć i trochę wypiłam). Ananasa pokrojonego w kostkę dorzucamy do mięska. Mieszamy, dosypujemy curry i dolewamy sosu sojowego (około 5 łyżeczek). Pozwalamy się dusić przez czas jakiś. Doprawiamy w razie potrzeby pieprzem cayenne, curry i sosem sojowym, ma być mocno ostre i słodkie jednocześnie.
Sos jest rzadki, niestety, więc ja go jeszcze zagęściłam - rozpuściłam drugą kostkę rosołową w 1/2 kubka wody, dodałam łyżkę miodu i wymieszałam z mąką, a potem to wszystko wlałam, szybko i wytrwale mieszając, do wrzącego sosu. Trzeba mieszać, aż zgęstnieje, a potem pilnować, żeby się nie przypalił.
Podajemy z ryżem, na "chińską" modłę.
Makaron "alio e olio", czyli z włoskiego "czosnek i oliwa", to potrawa najprostsza na świecie. Jarska.
1. Dowolny makaron
2. Czosnek (dużo, na porcję dla 2 osób około 5 ząbków)
3. Oliwa z oliwek
4. Przyprawy
5. Parmezan (lub inny wyrób parmezanopodobny)
Bierze się czosnek, sieka na drobno, przesmaża na oliwie, wrzuca w to przyprawy, przesmaża, wrzuca w to makaron, przesmaża raz jeszcze, wrzuca na talerz, sypie parmezanem i już.
Czasem dodaje się bonusy, o których niżej.
1. Brokuły - wszystko jak wyżej, ale w osobnym garnku gotujemy brokuły, dzielimy na różyczki i dodajemy pod sam koniec smażenia.
2. Pomidory - tych nie gotujemy, kroimy (lub wyciągamy z kartonika już pokrojone) i dodajemy pod koniec smażenia.
3. Szpinak - podgrzewamy w garnuszku, aż się rozmrozi, dodajemy masełka, doprawiamy i wrzucamy do makaronu, jak wyżej.
4. Cukinia - cukinię przesmażamy wcześniej, zanim wrzucimy makaron.
5. Każde warzywko, jakie się Wam zamarzy i nie będzie się wybitnie kłóciło z ideą smażenia (odpadają na przykład ogórki).
To akurat proste, jak budowa cepa. W sumie samo się robi.
Potrzebujemy:
1. Kartonik z canelloni
2. Mięso mielone
3. Odrobinę boczku
4. Cebule (tak ze 2-3)
5. Przecier pomidorowy
6. Paprykę w dowolnych kolorach
7. Pieczarki
8. MASŁO!!!
Przesmażamy mięso z cebulą i boczkiem pokrojonym dość drobno. Doprawiamy czosnkiem, pieprzem ziołowym itd.
W garnku dusimy pieczarki z cebulką, dodajemy paprykę i dusimy dalej. Dolewamy przecier pomidorowy, doprawiamy pieprzem, ziołami, czym chcecie.
Mięsu dajemy trochę wystygnąć, po czym upychamy je w rurkach canelloni i układamy w szkle żaroodpornym, koniecznie wysmarowanym masłem. Można też trochę nadprogramowego masła zostawić na dnie szkła. Piramidkę z canelloni zalewamy sosem. Jeśli ktoś chce, poże całość posypać parmezanem lub innym tartym serem.
Wstawiamy do piekarnika na ok. 30-40 minut.
Kolejna potrawa "jesienna". Prosta jak budowa cepa, każdy sobie poradzi. Ja sobie nie radzę tylko z jednym, a mianowicie takim układaniem kapusty, żeby się gołąbki nie rozsypywały, dlatego pomagam sobie typowo blondynkowatym sposobem - kawałkami kordonka :)
Kapusta biała
Mięso mielone wieprzowe albo wieprzowo-wołowe
Cebula
Jajko
Bułka tarta
Przecier pomidorowy
Śmietana
W największym garnku, jaki mamy, grzejemy wodę.
Kapustę obieramy z wierzchnich liści, jeśli są brudne, zniszczone albo po prostu nieładne. Oddzielamy kolejne liście.
porada blondynki - jeśli liście mocno do siebie przylegają, będzie trudno je zdjąć w całości, dlatego ja się "wysprytniłam" - wsadzam kapustę do wrzątku, liście z wierzchu miękną, od razu łatwiej jest je zdjąć.
Ścinamy najgrubsze części "nerwów" liści, po czym wrzucamy je do wrzątku. (Te duże, w które da się zawinąć mięso). Z reszty kapusty można zrobić a)bigos, b)kapustkę na słodko (przepis się też kiedyś pojawi). Kiedy liście zrobią się już naprawdę miękkie, ostrożnie je wyciągamy z wrzątku.
Mięso mielone mieszamy (ręką!) z jednym jajkiem, odrobiną bułki tartej i drobno posiekaną cebulą. Dodajemy przyprawy (te same, co zwykle).
porada blondynki - mieszamy, a potem formujemy mięsne kulki WILGOTNYMI dłońmi - mięso się do nich nie przykleja.
Formujemy kulki z mięsa, owijamy je liśćmi kapusty. Warto wykorzystać naturalną krzywiznę liścia, wpakowując mięso w zawiniętą część, tam, gdzie nerw jest najgrubszy, zamykamy w miarę zgrabny pakiecik (da się to wyćwiczyć, ale zawsze lepiej jest mieć więcej liści, niż się planuje zrobić gołąbków). Jeśli jesteśmy pewni swoich umiejętności, zostawiamy tak, jak jest. Ja jednak, dla pewności, wiążę te pakieciki nitką jak prezenty :)
Mam nadzieję, że nikt nie wpadł na pomysł wylania wody po kapuście! Otóż wrzucamy gołąbki do tejże wody i gotujemy. Można dodać kostkę rosołową (albo bulionową), dopieprzyć, dodać przypraw zgodnie z uznaniem. Gołąbki gotujemy średnio długo - jakieś 20 minut. Mieszamy bardzo, bardzo ostrożnie, coby się nie rozwaliły.
Do sosu dodajemy przecier pomidorowy i śmietanę - wedle uznania, żeby smakowało.
Nic nie poradzę, ale do tego dania nie pasuje nic innego, jak tylko ryż albo ziemniaki (ale bardziej ziemniaki).
Aha - z nadmiaru mięsa można zrobić klopsiki :)
gołąbkowe wariacje:
1. Gołąbki z ryżem w środku - do mielonego mięsa dodajemy mocno ugotowany (żeby się kleił!!!) ryż. Ale podawanie gołąbków z ryżem z ryżem będzie trochę nudne...
2. Gołąbki z pieczarkami - do mielonego mięsa dodajemy uprzednio podduszone pieczarki, odcedzone i drobno posiekane.
3. Gołąbki wegetariańskie - majstrujemy nadzienie z ryżu, pieczarek, cebuli i innych, dowolnych składników (posiekana kapusta, posiekane jajko na twardo, papryka, pomidory, cokolwiek tylko chcecie)
4. Gołąbki z "bonusem" - do mielonego mięsa dodajemy cokolwiek chcemy - posiekaną kapustę itd... O, właśnie wpadłam na pomysł dodania tam startego sera... Hmmm, ciekawe, jak by to smakowało...? Jeśli ktoś jest wegetarianinem akceptującym nabiał, też może spróbować ;)
Smacznego ;)
Proste, łatwe, przyjemne.
Wołowina
Pieczarki
Cebula
Śmietana
Przyprawy
Czyścimy mięso, kroimy w kostkę (mniej-więcej 3 cm bok). Obsmażamy na ostrym ogniu, po czym wrzucamy do garnka i zalewamy wodą. Gotujemy. Dodajemy cebulę pokrojoną w paski, ale nie za szybko, gdzieś po 20 minutach dopiero (wołowina gotuje się długo, jeśli chcemy, żeby była mięciutka, trzeba obsmażyć ją na naprawdę mocnym ogniu, a potem długo gotować!). Do wołowinki od razu, na początku, dosypujemy przyprawy - pieprz, paprykę, ciut czosnku, zioła. Po kolejnych 20 minutach dodajemy pokrojone pieczarki. Gotujemy jeszcze przez około 20 minut, dolewamy śmietany. Sprawdzamy, jak nam wyszedł sos, dosmaczamy.
Gotujemy ziemniaki albo makaron - smacznego :)
Moja mama robi w ten sposób wołowinę, ale obsmaża cały duży kawał mięcha, gotuje w jednym kawałku, kroi przed dodaniem śmietany na plastry i wrzuca je z powrotem do sosu. Ja jakoś wolę ją w drobniejszych kawałkach.
Proporcje są następujące - na 0,5 kg gruszek bierzemy 2,5 kg śliwek. Pestkujemy śliwki. Obieramy ze skórki gruszki, wycinamy gniazda nasienne, bardzo, bardzo drobiniutko kroimy.
Wszystko ląduje nam w garnku. Można dodać kurkumy, wanilii, goździków, cynamonu - czego chcemy, byle nie za dużo, ot, aby złamać smak. Dodajemy KILKA KROPEL octu (pomaga zachować kolor).
Na początku gotowania dolewamy ODROBINKĘ wody, tak na samo dno garnka. Im więcej wody, tym dłużej będziemy smażyć powidła, a jest to upierdliwe i długotrwałe.
Powidła smażymy ciągle mieszając. Z uporem maniaka. Śliwki nam się rozciapciają, skórka z nich złazi i zostaje w garnku (mniam), gruszki z grubsza tracą kształt, ale nie rozwalają się w gotowaniu, dlatego kroimy je drobno. Kiedy nam zawartość garnka zaburbuluje, stoimy tak długo, jak nam starczy cierpliwości. Potem wyłączamy gaz, dajemy im wystygnąć - i od nowa. Trzeba mieszać, bo się przypalą.
Smażymy je tak długo, aż nie będą gęste. Wrzące wlewamy do słoików, zakręcamy, ustawiamy do góry nogami i czekamy, aż wystygną.
Smacznego :)
sobota, 28 stycznia 2012
Licznik odwiedzin: 8 263
| « styczeń » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Co Blondynki gotują - i jak? Zwłaszcza te ciemne? Lubię spędzać czas na gotowaniu, a jeszcze bardziej lubię, jak moim gościom smakuje. Sama dla siebie gotuję rzadko, ale też się staram zrobić coś d...
więcej...Co Blondynki gotują - i jak? Zwłaszcza te ciemne? Lubię spędzać czas na gotowaniu, a jeszcze bardziej lubię, jak moim gościom smakuje. Sama dla siebie gotuję rzadko, ale też się staram zrobić coś dobrego (mogę się żywić i surową marchewką, ale po co odbierać sobie radość życia?) Smacznego!
schowaj...Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: